LinkedIn: jak zdobyć obserwujących i wyglądać jak zadomowiony profesjonalista
LinkedIn to jedyna sieć, gdzie liczba przy profilu ma bezpośredni wpływ na pieniądze. Klient, rekruter albo partner ogląda Twój profil, zanim odpowie na wiadomość. I decyduje w kilka sekund.
Co ludzie widzą jako pierwsze
Zdjęcie, nagłówek i liczbę obserwujących. Profil ze stoma obserwującymi wygląda jak ktoś, kto na LinkedIn zabłądził. Profil z kilkoma tysiącami jak ktoś, kogo warto słuchać. Treść przychodzi dopiero potem.
Pisz tak, żeby dało się Cię obserwować
LinkedIn nagradza regularność i osobiste doświadczenie. Dwa trzy posty tygodniowo z Twojej pracy, konkretne sytuacje, czego się nauczyłeś. Długich teoretycznych tekstów nikt nie czyta. Pierwsze dwa zdania decydują, czy ktoś rozwinie.
Polubienia w pierwszych godzinach
Algorytm LinkedIn pokazuje nowy post małej grupie i według reakcji decyduje, komu dalej. Post z dziesiątkami polubień w pierwszej godzinie wychodzi poza krąg Twoich kontaktów. Bez reakcji zostaje przy kilku osobach.
Baza obserwujących dla profilu i firmy
Przy stronie firmowej widać to jeszcze wyraźniej. Firma z trzydziestoma obserwującymi wygląda na projekt garażowy niezależnie od tego, co robi. Obserwujący z prawdziwych kont dają profilowi i stronie bazę, od której można rosnąć dalej organicznie.
Łącz się z rozmysłem
Przyjmuj i wysyłaj zaproszenia do osób z Twojej branży. Każde połączenie poszerza zasięg Twoich postów. Przypadkowe połączenia zasięg raczej rozmywają.
Podsumowanie
Na LinkedIn najpierw ocenią Cię po liczbach, a dopiero potem po treści. Daj profilowi bazę, pisz z praktyki i wesprzyj posty w pierwszych godzinach.